Kiedy tylko mamy okazję wrócić na beskidzkie szlaki, z przyjemnością pakujemy plecaki i ruszamy przed siebie. Beskid Wyspowy ma w sobie coś niezwykle magnetycznego. To pasmo górskie położone stosunkowo blisko Krakowa, co czyni je idealnym celem na szybkie ucieczki z miasta. Góry te są przeważnie bardzo przyjemne, łagodne i oferują lekkie trasy niemal dla każdego, gwarantując jednocześnie niesamowite przestrzenie, dzikość i spokój, o które coraz trudniej w bardziej popularnych, zadeptanych wręcz pasmach. Co dla nas absolutnie kluczowe – to rewelacyjne miejsce na wędrówki z psem! Nasz beagle, Sherlock, był tu w swoim żywiole, a cała trasa jest wyjątkowo przyjazna dla czworonogów.

Patrząc na oblężenie słynnej „Zakopianki”, szukaliśmy miejsca, gdzie naprawdę można odetchnąć. Padło na Jasień i Kutrzycę. Jeśli szukacie szlaku, na którym nie będziecie musieli co chwilę „odbijać się” od innych turystów i pragniecie prawdziwego resetu głowy w towarzystwie swojego pupila, ta wyprawa będzie strzałem w dziesiątkę.

To świetna propozycja na kilkugodzinny, relaksujący trekking z bardzo wyraźnym podziałem na część leśną, stanowiącą dobrą rozgrzewkę, i spektakularną, widokową nagrodę na samym końcu.

Wycieczka w pigułce: Najważniejsze informacje

  • Całkowity dystans: 13.4 km[cite: 2].
  • Szacowany czas przejścia: około 4:23 h (sam marsz)[cite: 2].
  • Suma podejść: 627 m[cite: 2].
  • Suma zejść: 626 m[cite: 2].
  • Charakter trasy: Trasa „tam i z powrotem” (powrót po własnych śladach). Profil wysokości idealnie obrazuje klasyczne wejście i zejście w kształcie dzwonu.
  • Gdzie zostawić auto? Samochód parkujemy na dużym, darmowym parkingu w miejscowości Lubomierz: Sprawdź dojazd na Google Maps. Z parkingu kierujemy się kilkadziesiąt metrów wzdłuż drogi chodnikiem, aby po chwili odbić prosto w czarny szlak.

Etap 1: Czarne podejście i pierwszy oddech na Polanie Łąki

Wędrówkę rozpoczynamy od wejścia na czarny szlak turystyczny, który od razu narzuca konkretne tempo. Początek to dość ostre, zalesione podejście – wystarczy spojrzeć na profil wysokości z mapy, gdzie widać wyraźnie, że od samego startu stromo nabieramy pionowych metrów. Las początkowo jest gęsty, a ścieżka z każdym krokiem zmusza łydki do intensywnej pracy. To doskonała rozgrzewka, która momentalnie pozwala złapać właściwy rytm marszu i zapomnieć o miejskim zgiełku.

Zanim jednak dotrzemy do pierwszego ważnego węzła szlaków, po drodze czeka nas fantastyczny, widokowy przystanek – Polana Łąki (ok. 1000 m n.p.m.). To jedno z tych urokliwych miejsc, które sprawiają, że człowiek ma ochotę od razu zrzucić ciężki plecak i zatrzymać się na dłuższą chwilę. Na polanie znajduje się wygodna drewniana ławka, z której roztacza się piękny, sielski i otwarty widok na uśpioną w dole dolinę Mszanki oraz łagodnie falujące wzgórza. To idealny punkt na złapanie głębszego oddechu, solidny łyk wody i pierwsze pamiątkowe zdjęcia z wyprawy, zanim znów zagłębimy się w leśne ostępy.

Etap 2: Polana Folwarczna i Jasień – najwyższy punkt bez widoków

Po pokonaniu dystansu 4.1 km, co przy tym nachyleniu zajmuje około 1 godziny i 35 minut[cite: 2], czarny szlak wyprowadza nas na rozległą Polanę Folwarczną, położoną na wysokości około 850-880 m n.p.m. Miejsce to ma niesamowity klimat – dawniej tętniło życiem rolniczym, dziś jest wspaniałą oazą dla wędrowców. Znajdziecie tu turystyczną wiatę, pod którą można schronić się przed wiatrem i zjeść kanapki. Rozpościerają się stąd wspaniałe panoramy na dolinę Mszanki oraz potężne szczyty Gorców, na czele z Kudłoniem i Turbaczem. Jako ciekawostkę warto dodać, że wiosną Polana Folwarczna pokrywa się dywanem kwitnących krokusów, co w Beskidzie Wyspowym jest prawdziwą rzadkością i przyrodniczym fenomenem!

Na Polanie Folwarcznej zmieniamy kolor szlaku na zielony i ruszamy w stronę Jasienia. Szlak staje się teraz bardziej urozmaicony – szeroka leśna droga prowadzi nas łagodnie w górę, momentami otwierając się na mniejsze prześwity. Po nieco ponad 2 kilometrach docieramy na Jasień. Wznosi się on na wysokość 1062 m n.p.m. i formalnie jest najwyższym wzniesieniem na naszej dzisiejszej trasie.

Jeśli jednak nastawiacie się na to, że najwyższy szczyt powali Was rozległymi panoramami, musimy Was rozczarować. Szczyt Jasienia jest w całości zarośnięty gęstym lasem, co skutecznie zasłania absolutnie jakiekolwiek widoki. Próżno szukać tu miejsca na panoramiczne widokowe kadry. Dlatego też doświadczeni wędrowcy traktują ten szczyt wyłącznie jako punkt tranzytowy, błyskawicznie odbijając z niego dalej, by znaleźć wreszcie upragnione, otwarte przestrzenie.

Etap 3: Kutrzyca – absolutna widokowa perełka i alpejski klimat

Z Jasienia wchodzimy na bardzo krótki łącznik oznaczony kolorem żółtym[cite: 2]. Ten zaledwie 500-metrowy, około 8-minutowy spacer[cite: 2] to tylko preludium do tego, po co tak naprawdę wyszliśmy dziś z domu i wylaliśmy litry potu na czarnym podejściu.

Docieramy na Kutrzycę (1054 m n.p.m.) i… odbiera nam mowę. W przeciwieństwie do ponurego, zalesionego sąsiada, wierzchołek ten oferuje rozległą, zalaną słońcem Polanę Skalne. Znajduje się tu kultowa już, drewniana ławka, która aż prosi się o to, by na niej usiąść, rozpakować wszystkie zapasy jedzenia z plecaka i po prostu chłonąć magię przestrzeni w absolutnej ciszy.

Widok jest tutaj całkowicie odsłonięty, wieloplanowy i po prostu spektakularny. Przy dobrej widoczności jak na dłoni widać stąd falujące wierzchołki okolicznych wzniesień Beskidu Wyspowego – w tym potężną Mogielicę, Ćwilin, Cichoń, Modyń czy Wielki Wierch. Nieco dalej piętrzą się masywne Gorce, a na samym końcu horyzontu dumnie zarysowują się ostre, skaliste granie Tatr. Przy sprzyjającej pogodzie, kiedy słońce mocno grzeje, poczujecie się tu niemal jak na luksusowym, widokowym stoku w alpejskim Tyrolu. Dla takich właśnie miejsc – pełnych harmonii, gdzie czas zwalnia swój bieg – warto wylewać siódme poty na stromych beskidzkich podejściach.

Droga powrotna: Relaks na własnych śladach

Po solidnym odpoczynku, zrobieniu setek zdjęć i naładowaniu wewnętrznych baterii słońcem na Kutrzycy, czeka nas powrót na ziemię. Ze względu na charakterystykę tej trasy, schodzimy w dół dokładnie po swoich własnych śladach. Wbrew pozorom, nie jest to minusem!

  1. Najpierw wracamy krótko (około 8 minut) żółtym szlakiem na zalesiony Jasień[cite: 2].
  2. Następnie zielonym szlakiem, przez ponad 2 kilometry (około pół godziny łagodnego zejścia), maszerujemy z powrotem na malowniczą Polanę Folwarczną[cite: 2].
  3. Ostatni etap to stromy powrót czarnym szlakiem do punktu startu (ok. 4 km), co zajmuje zaledwie nieco ponad godzinę[cite: 2].

Zejście pozwala jeszcze raz, z nieco innej perspektywy, spojrzeć na przemierzany las i polany, a mięśnie po wyczerpującym wejściu mogą wreszcie chwilę odpocząć. Cała wycieczka zamyka się w okolicach 4 godzin i 20 minut czystego marszu[cite: 2]. Dzięki tak urozmaiconej konfiguracji – od stromego, kondycyjnego podejścia, przez mroczne lasy, aż po oszałamiające widoki na Kutrzycy – trasa ta stanowi idealny cel na niemal każdą porę roku. Jeśli szukacie w górach ciszy i piękna, ten zakątek Beskidu Wyspowego na pewno Was nie zawiedzie.

Do zobaczenia na szlaku!

Mapa z trasą: